środa, 31 sierpnia 2016

"Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan




*Tytuł: "Stinger. Żądło namiętności"
*Autor: Mia Sheridan
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 404


*Ocena: 9/10
*Opis:

Los czasem płata fIgle...
Kto powiedział, że konferencje branżowe muszą być nudne? Nawet jeśli tak bywa, to na pewno nie w Las Vegas, mieście, w którym wszystko może się zdarzyć. To właśnie tam pewna poważna młoda osoba, Grace Hamilton, uczestnicząca w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, poznaje Carsona Stingera, aktora z branży erotycznej, z którym spędza kilka upojnych chwil. Ale cóż może na dłużej połączyć dwoje tak odmiennych ludzi, mających całkowicie inne poglądy na świat i życie? Grace to dziewczyna, która uparcie dąży do realizacji swoich celów, a Carson żyje z dnia na dzień i na niczym szczególnie mu nie zależy. Oboje doskonale wiedzą, że ich drogi skrzyżowały się tylko na chwilę...

A jednak nie potrafią o sobie zapomnieć.

Kiedy szczęśliwym zrządzeniem losu wpadają na siebie ponownie, nie mogą odrzucić tej szansy. Zwłaszcza że oboje nieco dojrzeli, a Stinger porzucił branżę porno na rzecz służby w armii USA. Romans pięknej pani prokurator i przystojnego komandosa nie przypomina sielanki, ale czy życie bez emocji jest ciekawe? 


*Moje odczucia:

Oto kolejna powieść Mia Sheridan, którą jestem zachwycona. Ta autorka zdecydowanie wie jak wywołać w czytelniku wszystkie emocje. Był śmiech, był zachwyt, ale były i łzy.

Grace to dziewczyna, która ma w swoim życiu wyznaczone cele, do których relalizacji skrupulatnie dąży. 
Carson to aktor w branży porno, który zawsze żyje dniem dzisiejszym.

Czy zdarzyło się Wam, że spotkaliście kiedyś na swojej drodze całkowicie odmienną osobę od siebie, która zaprzeczała każdemu waszemu poglądowi, a jednak coś przyciągało Was do niej niczym magnes? Czy warto dać się ponieść chwili i oddać kontrolę nad swoim ciałem i umysłem przypadkowo poznanej osobie? Mówą, że do "odważnych świat należy", a więc może i warto? Czasem zwykła przypadkowa osoba, zwykły dzień czy dwa, może odmienić całe nasze dotychczasowe życie, a nawet mieć wpływ na naszą przyszłość. Pewnie pomyślicie sobie: kto by pomyślał? A jednak! Takie rzeczy się zdarzają. 
"Chciałam spędzić z nim czas, ale chciałam też mieć z tego przyjemność. A nie wiedziałam, jak "dać się porwać", dopóki nie poprosił, żebym zdała się na niego.Tego właśnie potrzebowałam - żeby ktoś zaproponował mi przejęcie kontroli, abym chwilowo mogła z niej zrezygnować. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Jeśli się nad tym dobrze zastanowić, całe moje życie opierało się na ścisłej  kontroli. Nigdy nie próbowałam żyć inaczej".
Los jednak sprawia, że na pięć lat ich życia mijają się ze sobą. Może wtedy, jeśli by powiedzielisobie, że nie chcieli tego tak zakończyć, ich los potoczyłby się inaczej?
Pomimo rozstania oboje nie potrafili o sobie zapomnieć. On skończył z graniem w porno i został komandosem, ona postanowiła zostać prokuratorem.
"Po raz pierwszy w życiu czułem, że mam do zaoferowania coś więcej niż tylko ciało. Ale te pragnienia były jak miecz obosieczny - sprawiały, że jak nigdy dotąd czułem, że żyję, a jednocześnie budziły żal świadomością, że nigdy nie przeżyję takich rzeczy z tą dziewczyną".
Spotykają się po pięciu latach w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Czy los, tym razem będzie im sprzyjał?

Cieszę się, że autorka stworzyła powieść nie tylko ociekającą seksem na każdej stronie, ale taką, w której wciąż się coś dzieje. Bohaterowie są jak najbardziej realni, wszystko to przez co musieli przejść, przeżywałam razem z nimi. Zdecydowanie nie są to postacie przerysowane, zbyt wyidealizowane. Bardzo podobało mi się to, iż autorka z aktora porno, postanowiła zrobić komandosa - postać, która przemienia się diametralnie, chcąc nießć pomoc innym. Nie zabrakło również cudownych scen namiętności pomiędzy Calderem i Grace, które są wspaniałym dopełnieniem książki.
"Boże, mimo upływu takiego czasu w dalszym ciągu nie był mi obojętny. Ale, do cholery, która kobieta pozostałaby obojętna? Jeśli pięć lat temu wydawało mi się, że Carson jest przystojny, to teraz był gorący jak piekło".
Stinger. Żądło namiętności to powieść, która zapadnie nam głęboko w głowie i sprawi, iż uczucia w naszym życiu będą na porządku dziennyn. Pamiętajmy, że w życiu spotykamy czasem przypadkowe osoby, które mogą zmienić bieg naszego życia, jednak tylko i wyłącznie od nas zależy jak się ono potoczy.
Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

sobota, 27 sierpnia 2016

"Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach" Grażyna Kałowska [PRZEDPREMIEROWO]


Książka pod patronatem medialnym moim oraz Agnieszki z Recenzje Agi.

PREMIERA: niebawem




*Tytuł: "Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach"
*Autor: Grażyna Kałowska
*Wydawnctwo: Białe Pióro
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron 186


*Ocena: 9/10

*Moje odczucia:

O czym opowiada ta książka? O przyjaźni i zwariowanym życiu siedemdziesięciolatek, które będąc na emeryturze wcale nie próżnują, lecz biorą życie pełnymi garściami. Łamią stereotypy, iż na emeryturze człowiek siedzi i nic nie robi. Wręcz przeciwnie, oni czerpią z niego ile zdołają.
"Jak mawiała Pippi: "Wspaniale jest żyć, mimo wszystko"".
Petra to dusza artystki - ukończyła studia plastyczne, później uczyła i pracowała w szkole. Poruszała się na motocyklu, dopóki nie dopadła ją choroba - glejak. Mimo wszystko wyszła za mąż za swoją dawną miłość, nauczyciela z lat studenckich. Choroba jenak z dnia na dzień niszczy ją i powoli staje się nie do zniesienia. Ma przywidzenia, co często kończy się ucieczką.
"Głupio mi było, że biegam tylko w samej koszuli. Ale czy miałam inny wybór? Szafa z ubraniami zasypana piachem i gruzem - bo przecież było trzęsienie ziemi? Obeszłam lasek, na szczęście nie spotkałam nikogo. Wracałam w stronę swego obejścia i co zobaczyłam? Mój dom był cały, bez uszkodzeń. Ktoś go zdążył odbudować?"
Anka natomiast jest perfekcjonistką w każdym calu, do tego uwielbia elegancki styl życia - całkowite przeciwieństwo Petry.

Choć bohaterowie tej książki to ponad siedemdziesięcioletnie osoby, w głębi duszy wciąż czują się nastolatkami. Jednak starość prędzej czy później dopadnie każdego z nas. Nigdy nie wiemy kiedy i gdzie zaatakuje nas jakaś choroba. Petra zachorowała na glejaka i z dnia na dzień jej stan się pogarszał. Niestety wiem z doświadczenia, że choroba kogoś z najbliższych wykańcza nie tylko tę osobę, ale i również tych, którzy się tą osobą opiekują. Ciężko jest patrzyć, kiedy choroba pochłania kogoś, kogo kochamy. Człowiek pragnie takiej osobie pomóc, lecz nie zawsze się to da zrobić. Czasem pozostaje mu tylko i wyłącznie patrzenie na cierpienie bliskiej osoby.

Eliza odkąd pamięta marzyła, by mieć u swego boku osobę, która będzie ją kochała. Kiedy umiera jej matka, popada w depresję.
"Tak. Stan depresji, bezwolności, zmęczenia dziwił mnie. Do tej pory uważałam się za osobę zrównoważoną, energiczną, nawet pogodną. Teraz się zmieniło. Nie bałam się o przyszłość. Miałam emeryturę, potrafiłam oszczędzać, głód mi nie groził. Mój rozum uznawał, że mama w tym wieku, jakim była, mogła umrzeć. To, co na mnie spadło, to było fizyczne cierpienie, niemoc. Czułam, że w moim ciele nerwy są napięte jak stalowe liny. Ciemność niewiadomego pochodzenia. Te fizyczne objawy były męczarnią". 
Pani Grażyna stworzyła historię, którą czyta się z ogromnym zaciekawieniem już od pierwszych stron. Udowodniła nam, że nawet kiedy bohaterami książki są osoby 70-letnie, wcale nie musi to być nudna historia, bowiem życiem należy się cieszyć w każdym wieku. Bohaterowie tych historii, to postacie z krwi i kości. Będziemy świadkami nie tylko pięknych  i długotrwałych przyjaźni, ale również zmagań z życiem, w którym nigdy nie wiemy, czego możemy się spodziewać. Ta książka, to powieść, która momentami rozbawi nas do łez, a momentami zmusi do refleksji.
Gorąco zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz

 
 
 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

piątek, 26 sierpnia 2016

"Cztery strony miłości" Joanna Sykat




*Tytuł: "Cztery strony miłości"
*Autor: Joanna Sykat
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 288


*Ocena: 9/10
*Opis:

Miłość ma wiele stron. Nie dwie, nie trzy i nie cztery, lecz tyle, ile ludzi na świecie.

Łucja jest 42-letnią nauczycielką muzyki. Jeszcze trzy lata temu była najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Znalazła miłość, jaka trafia się raz na wiele przypadków... Wyjątkowy mężczyzna postanowił zawalczyć o nią z całym światem. Jednak po krótkim czasie mąż z dnia na dzień wyprowadził się ze wspólnej sypialni i podzielił resztę mieszkania na pół. Łucja, chcąc nie chcąc, godzi się na taką sytuację, ponieważ sprawę komplikuje budowa domu i zaciągnięty kredyt.

Czy Łucja w końcu dowie się, dlaczego mąż się od niej odsunął? Co stanie się z domem, który miał być zwieńczeniem marzeń o ich wspólnym życiu? I wreszcie kim był, a może nadal jest tajemniczy Szymon, któremu kobieta poświęca tyle ciepła w swoich wspomnieniach?


*Moje odczucia:

To moja druga przeczytana książka tej autorki i po raz kolejny odnoszę pozytywne wrażenia. Cieszę się, że wśród polskich autorów, mamy takich od których książek po prostu nie chce się oderwać i wciąż pragnie się więcej i więcej.

Główną bohaterką powieści jest 42-letnia Łucja, która naucza muzyki. W pracy poznaje Szymona, w którym z dnia na dzień się zakochuje. Ale czy różnica wieku pomiędzy nimi, będzie miała jakikolwiek wpływ na to co się między nimi zrodzi?
"Ja- pewna bezpiecznej granicy swojego wieku i niebojąca się dotyku tyle lat młodszego od siebie mężczyzny. Szymon- spokojny i nieuciekający wzrokiem- sprawiał wrażenie przyjaciela, do którego mogłam pójść z każdym problemem".
Co Co sądzicie o związkach ze znaczną różnicą wieku? Uważacie, że takie pary mają szansę się dogadać? Mój mąż jest starszy ode mnie o trochę, ale ja tej różnicy nie odczuwam. Bo przecież w miłości nie ważny jest wiek, lecz to, czy ludzie się kochają. Miłość ma wiele stron, a nasza Łucja oraz Szymon doskonale się o tym przekonują.
Kiedy po ślubie z dnia na dzień Szymon przestaje rozmawiać z żoną, ta nie ma pojęcia o cochodzi. Ale czy dorośli ludzie właśnie w taki sposób powinni się zachowywać, kiedy na horyzoncie pojawia się problem? Otóż z całą pewnością nie! Dlatego pamiętajcie, że tak ważna jest rozmowa w każdym związku. Szczerość i zaufanie to podstawa. Kiedy w związku nie potrafi się szczerze ze sobą rozmawiać, nie ma sensu tego związku w ogóle tworzyć.
"Szymon nauczył mnie brać życie za twarz. Nie upominać się o całusy, o pochwały, nie wyczekiwać, ale właśnie brać. Brać pełną garścią".
Cztery strony miłości to powieść, dzięki której każdy z nas będzie miał możliwość zrozumienia, iż komunikacja w związku to podstawa. Trudne i skomplikowane relacje międzyludzkie nie biorą się znikąd. To my ludzie sami tworzymy niepotrzebne nieporozumienia. Czasem wystarczy zwykła, szczera rozmowa, by nie marnować czasu na coś, co miejsca w rzeczywistości nie miało. Życie to nie jest bajka, w której wszystko idealnie się układa i kończy happy endem. Zdarzają się również smutne zakończenia. A jak zakończy się milczenie pomiędzy Łucją i Szymonem? Jeśli chcecie się dowiedzieć, koniecznie sięgnijcie po tę książkę.
"Bajka może i jest dobra na początku, ale potem musi ustąpić miejsca prawdziwemu życiu".


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

czwartek, 25 sierpnia 2016

"Eden. Nowy początek" Mia Sheridan



*Tytuł: "Eden. Nowy początek"
*Autor: Mia Sheridan
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 309


*Ocena: 9/10
*Opis:

Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Akadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra - przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie - ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednal nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje odczuwają, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane... do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.


*Moje odczucia:

"Piękna jak kwiat... silna jak chwast".
Jeśli wydarzy się coś złego, a nawet tragicznego w Twoim życiu, to czy zawsze może być nowy początek? Po powodzi mieszkańcy Akadii zginęli, ale czy wszyscy? Nie, Calder oraz Eden przeżyli, choć ani jedno z nich nie ma pojęcia, że to drugie żyje. Eden dostaje dom i pracę u całkiem obcego mężczyzny, natomiast Calder staje się uznanym malarzem. Jego wsparciem jest Xander - przyjaciel od dziecka. Oboje mają jednak złamanr serca i żyją w ciągłym smutku i cierpieniu.

Kochasz kogoś z całych sił, aż do dnia, który zmienia wszystko, odbiera nadzieję, że ujrzysz jeszcze tę drugą połówkę. Serce przepełnia ból, a ty nie masz siły, by nadal żyć. Jak poradzić sobie w takim momencie? Niby układasz, a przynajmniej się starasz układać życie od nowa, ale to nie jest to samo. Aż tu nagle pewnego dnia staje się cud- ponownie spotykasz ukochaną osobę na swojej drodze. Tak było z Calderem i Eden. Czy to przeznaczenie? Jak inaczej nazwać to, że z całej powodzi przeżyli tylko ci dwoje?
"- Powinieneś zostać ze mną. Powinieneś sobie uświadomić, że ona jest twoją przeszłością, a ja przyszłością. Powinieneś zdać sobie sprawę, że jedyne, co wydwoje możecie zrobić, to stoczyć się z powrotem tam, do piekła. Właśnie tego chcesz? Chcesz kogoś, na kogo będziesz patrzeć dzień w dzień i przypominać sobie tylko tamten koszmar i dramat?"
II nagle twoje obumarte serce odżywa, znów żyje pełnią kolorów i sprawia, że unosisz się nad ziemią. Miłość jest wielka, lecz czy przeszłość nie wpłynie na teraźniejszość? Czy tych dwoje nie zmieniło się za bardzo, by ponownie mogli być razem?

W tej części oboje dowiadują się, że zostali porwani. Mają świadomość, że ktoś z ich rodziny może żyć. Odnajdują ich. Eden w końcu może przytulić matkę, mogą nadrabiać stracony czas. Czy to samo może powiedzieć Calder o swoim ojcu?
"Ile jeszcze zdrad jest w stanie znieść ten człowiek? Został sprzedany przez własnego ojca. Za pieniądze na wódkę i hazard".
Eden. Nowy początek to powieść, która pokazuje nam, że miłość potrafi być silniejsza niż śmierć, a nadzieja, że wszystko dobrze się ułoży umiera ostatnia, gdyż zawsze jakiś płomyczek, jakaś iskierka się tli. Każde doświadczenie kształtuje człowieka i sprawia, że staje się silniejszym niż mu się wydaje. Gorąco polecam tę książkę.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

środa, 24 sierpnia 2016

"Calder. Narodziny odwagi" Mia Sheridan



*Tytuł: "Calder. Narodziny odwagi"
*Autor: Mia Sheridan
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 369


*Ocena: 9/10
*Opis:

Nie bój się spełniać marzeń!

Kiedy dziesięcioletni Calder pierwszy raz zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość.

Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać życiu nowy sens.


*Moje odczucia:

Mia Sheridan po raz kolejny wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Ta autorka doskonale wie jak grać uczuciami nie tylko swoich bohaterów, ale również i czytelników. Głównym motywem książki jest walka dobra ze złem. Co zrobić, kiedy na świecie pojawi się ktoś, kto pragnie stworzyć własny świat z własnymi zasadami? A ludzie mają się po prostu temu komuś podporządkować? Czy tak da się żyć?

Głównym bohaterem jest Calder cechujący się niezwykłą odwagą i siłą do walki ze złem oraz Eden- dziewczyna, która darzy go uczuciem, lecz zostaje zmuszona do zamążpójścia za innego do którego nic nie czuje, prócz wstrętu. Ale czyż miłość nie ma wielkiej mocy? Czyż nie jest w stanie pokonać każdej przeszkody?
Zarówno Calder jak i Eden to bohaterowie, którzy zdobywają sympatię czytelników już na pierwszych stronach powieści. Są postaciami z którymi my sami moglibyśmy się utożsamić.

Wyobraźcie sobie, że jesteście normalnymi ludźmi, żyjącymi w normalnym świecie, aż tu nagle pewnego dnia budzicie się w całkiem innym miejscu, o innych zasadach, których nie możecie zrozumieć. Jak się czujecie? Zapewne zagubieni, tym bardziej, że z poprzedniego życia nie pamiętacie prawie nic. Nagle ktoś nakłada na was jakieś zasady, którym macie się podporządkować. Jesteście źle trakowani, a jedynym co trzyma was przy życiu jest osoba, której nie możecie mieć u swego boku. Jednak kiedy pojawia się ten ktoś, dla którego serce zaczyna bić mocniej nic nie jest w stanie was powstrzymać, by być razem. Calder z Eden walczą ze złem, i choć nie zawsze udaje im się wygrać, nie poddają się. Są w stanie znieść każdy ból, by być razem.
"Spojrzałem na nią, lecz raz tylko- za bardzo za nią tęskniłem i nie potrafiłem wrócić do niej wzrokiem. Pragnąłem jej tak rozpaczliwie, że nawet patrzenie na nią sprawiało mi zbyt wiele bólu i przypominało o tym, że nie wolno mi mieć tego, czego teraz najbardziej potrzebowałem: czułych objęć Eden, jej ciepła, jej słów pocieszenia".
Zakończenie książki pozostawia nas z wieloma zapytaniami na które nie znamy odpowiedzi, co tym bardziej zachęca, by sięgnąć po kontynuację książki.
"Minutę później dach zapadł się z głośnym, gwałtownym łoskotem i całą masą swoją oraz leżącej na nim ziemi przywalił leżące niżej ciała. Pod rumowiskiem nadal stała woda. Upadłam na kolana i załkałam. Jeśli dotychczas tliły się we mnie resztki nadziei na to, że Calder żyje, w tej chwili zgasły. Gdzieś w głębi poczułam, jak moja dusza więdnie i cicho umiera".
Calder. Narodziny odwagi to powieść, która wyzwala w czytelniku ogrom emocji. Uświadamia nam jak ważne jest, by w życiu walczyć o prawo do decydowania o swoim życiu, walczyć o własną godność oraz o miłość. Bo miłość może przezwyciężyć wszystko. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą niezwykle ciekawą lekturą.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

"Wołyń. Mówią świadkowie ludobójstwa" Marek A. Koprowski




*Tytuł: "Wołyń. Mówią świadkowie ludobójstwa"
*Autor: Marek A. Koprowski
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 288

*Ocena: 10/10
*Opis:

Kolejny tom wspomnień mieszkańców ziemi utraconej. Wspomnień ludzi, którzy przeżyli jedną z największych rzezi przeprowadzonych w nowoczesnej Europie. Ludzi, którzy podjęli walkę o swoje dobra, o godność, o zachowanie człowieczeństwa, o przetrwanie.
W książce Wołyń. Mówią świadkowie ludobójstwa znalazły się relacje żołnierzy walczących na Wołyniu. Tych jeszcze żyjących, choć coraz mniej licznych, jak i tych, którzy odeszli już na wieczną wartę i wydania tej książki nie doczekali.
Wszyscy rozmówcy Marka Koprowskieo dają świadectwo prawdzie o tum, że w 1943 roku Ukraińcy przerpowadzili na Wołyniu zaplanowane ludobójstwo Polaków, jak również o tym, że dokonali tego iście bestialskim okrucieństwem.
Zgromadzone tu relacje mówią także wiele o życiu na Wołyniu przed II wojną światową oraz podczas pierwszej okupacji sowieckiej. Dopowiadają dalsze, powojenne losy bohaterów.
W książce zawarto unikatową listę obrońców Przebraża, spisaną przez śp. ppłk. Mirosława Łozińskiego.


*Moje odczucia:


"Dziś trudno mi mówić na ten temat. Trzeba to przeżyć, żeby dobrze zrozumieć".
Kiedy tylko  zobaczyłam, że w Replice jest książka nawiązująca do Wołynia, wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Choć historia nigdy nie była moim ulubionym przedmiotem, to książki o Wołyniu zawsze chętnie przeczytam. Dlaczego? Ponieważ to tam, część moich przodków w okrutny sposób zostało zamordowanych. Dziś ciężko pomyśleć przez co musieli przejść tamci ludzie. Na świecie są jeszcze osoby, które to ludobójstwo przeżyło i właśnie ich wspomnieniom poświęcona jest ta książka. Swoje przeżycia relacjonują: Zygmunt Mogiła-Lisowski, Jan Niewiński, Franciszek Leszczyński, Dyoniza Szwed, Wacława Borucińska, Tadeusz Wolak oraz Bogusław Rosiński. Dowiadujemy się skąd pochodzili, gdzie mieszkali i jak wyglądało ich życie.
"Jeżeli dzisiaj ukraińscy historycy twierdzą, że na Wołyniu był jakiś konflikt polsko-ukraiński, to najzwyczajniej kłamią. Ukraińcy zaplanowali, przygotowali i przeprowadzili na Wołyniu ludobójstwo bezbronnej ludności polskiej, której nie miał kto bronić".
Wielu z nas czytając relacje tych świadków, pomyśli sobie: jak dobrze, że my nie żyliśmy w tamtych czasach. Jednak ja zawsze  wielkim sentymentem wspominam tamten okres. W końcu dotyczy on moich korzeni. Moja babcia również przeżyła ludobójstwo, była wtedy malutką dziewczynką, lecz obrazy, które tam widziała, pamięta do dziś. Przykro stwierdzać, że dzieci w tamtym okresie tak naprawdę nie miały dzieciństwa, życie zmusiło ich do zbyt wczesnego dojrzewania. Mój dziadek dwa dni przed śmierciom wyznał moim rodzicom, że widział, jak banda upowców mordowała jego ojca. Przez całe swoje życie żył z tym obrazem w głowie i nikomu nic nie zdradził. Możecie sobie wyobrazić jego ból? Ile ludności wołyńskiej musiało patrzeć na mordy swoich najbliższych? Bandy UPA nie miały żadnej litości dokonując zbrodni na Polakach.
"Tych, których nie zabito w strzelaninie, a się poddali, Rosjanie przekazali nacjonalistom ukraińskim, mówiąc: "Róbcie z nimi, co chcecie. To jest pańskie wojsko". Chłopi ukraińscy rozebrali tych młodych żołnierzy do naga. Pokładali na wozy drabiniaste jak snopki siana i zakłuli widłami. Potem ciała ich wywieźli i potopili w jamach torfowych".
Dopuszczali się najgorszych czynów, nie bacząc czy ich ofiarami były dzieci czy też dorośli. Mordowali każdego na swojej drodze.
"Nie wszyscy Ukraińcy byli zbrodniarzami. Zdarzali się też tacy, którzy rumyzykując życie, ratowali Polaków przed swymi ziomkami".
Zdarzało się, że niektórzy Ukraińcy ratowali Polaków, niejednokrotnie przypłacając za to własnym życiem oraz swej rodziny.
Ja do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, co kierowało upowcami, iż dopuścili się do tak ogromnego ludobójstwa, do rzezi na niewinnych ludziach, gdyż inaczej tego nazwać nie można. Kiedy pomyślę w jaki sposób mordowano Polaków, żal ściska me serce.
"Niektórzy uciekinierzy, nie bacząc na niebezpieczeństwo, udali się na zgliszcza swych domów, aby pochować zamordowanych. To, co zobaczyli, zapamiętali do końca życia".
Wołyń. Mówią świadkowie ludobójstwa to relacje świadków, którzy przeżylj istne piekło na ziemi i otwarcie mówią o tym, co się tam działo w dawnych czasach. Niczego nie ubarwiają, niczego nie koloryzują, mówią jak było naprawdę. To książka, którą powinien przeczytać każdy, kto interesuje się losami naszych starszych pokoleń i ich los nie jest im obojętny. Gorąco polecam.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

niedziela, 21 sierpnia 2016

"Tonia" Iwona Małgorzata Żytkowiak



*Tytuł: "Tonia"
*Autor: Iwona Małgorzata Żytkowiak
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 318


*Ocena: 7/10
*Opis:


Jeśli szczęście nie przychodzi samo, warto w nie uwierzyć i wywołać, a wtedy stanie się prawdą.

Tonia jest prostą i silną kobietą, "jak tysiące innych kobiet - Jolek, Mart, Ewek. Ani ładna, ani brzydka. Tonia jest cudnie zwykła". Chce dla siebie innego, lepszego życia niż to, które poznała w dzieciństwie. Kończy szkołę, wychodzi za mąż, ma troje dzieci i zawsze próbuje coś osiągnąć. Tonia kocha, wpada w cudze życie jak burza i przewraca je do góry nogami. Czasem wygrywa, jeszcze częściej przegrywa. Nie poddaje się i chce walczyć, udowodnić, że też coś znaczy.


*Moje odczucia:

Czy zdarzyło się Wam w życiu, że do Waszego życia wpadła jak burza jakaś osoba i kompletnie wywróciła je do góry nogami? Taka jest właśnie nasza tytułowa Tonia.
"Tonia starała się być szczęśliwa. Jeśli szczęście nie przychodziło samo, wywoływała je lub wymyślała. Tak głęboko wierzyła w jego istnienie, że stawałosię prawdą. I świat wyrastał przed nią na nowo, rozmnożony w drobiazgach, szczegółach, epizodach."
Tonia to kobieta, która od dzieciństwa miała pod górkę i życie jej nie rozpieszczało. Niestety los nie zawsze bywa łaskawy. Jednym w życiu wszystko przychodzi z łatwością, drugim życie wciąż rzuca kłody pod nogi. Ale grunt to się nie załamywać i umieć iść do przodu, walczyć o własne marzenia i dążyć do ich realizacji.

Autorka napisała dobrą powieść obyczajowo-psychologiczną. Kiedy brałam ją do ręki, myślałam, że to będzie lekka i przyjemna lektura, jednak wcale do takich nie należy. Pani Iwona stworzyła oryginalną, nietuzinkową postać, której losy śledzimy z niezwykłym zaciekawieniem. Tonia choć ma męża, to czuje się samotna i niekochana.
"Świat Toni dzielił się ma dwa. Dzień i noc. Pierwszy był od zawsze - proza życia - tonina historia zdarzeń przeszłych i dziejących się. Drugi - świat niespełnień i tęsknot - podstępny, niebezpieczny, bez możliwości zaistnienia de facto."
 Dla jej męża najważniejszy jest alkohol. Kiedy Antonina zachodzi w ciążę i rodzi niepełnosprawnego chłopczyka, sama musi zmagać się z jego wychowywaniem oraz opieką - jest mu nie tylko matką, ale i ojcem. Tonia to niezwykle dzielna kobieta, w której w pewnym momencie coś pęka i postanawia coś zmienić w swoim życiu. Staje się dojrzalsza. Dodatkowo jak grom z jasnego nieba spada na nią choroba, która dla wielu ludzi jest powodem do załamania się, jednak w naszej Toni wyzwala wolę walki. Z szarej myszki staje się zadziorną kocicą, która wie czego chce od życia.
"- Nie wiesz, jak trudno jest żyć ze świadomością, że każdy dzień może być ostatni. A jeśli ten dzień nim nie jest, to ostatni z pewnością nadejdzie niebawem. Bardzo niebawem. To nieprawda, że niezbadane są wyroki boskie. Moje są zbadane. - Tonia już nie płakała. Mówiła: - Zbadane i policzone. Bo ja rzeczywiście nie urodziłam się pod najjaśniejszą z gwiazd, ale pod zasraną gwiazdą. Wszystko, czego się nie dotknę, zamienia się w gówno!"
 Tonia to powieść, która wzrusza człowieka do łez. Wyzwala w nas wiele refleksji i przemyśleń na temat własnego życia. Uświadamia nam jak ważne jest, by w życiu zawsze walczyć o własne pragnienia i marzenia. Gorąco polecam tą lekturę.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

Wywiad z Katarzyną Puzyńską


Dzisiaj wspólnie z Claudią z Zaczytanej zapraszamy Was na wywiad z Katarzyną Puzyńską.



1. Ostatnio była premiera kolejnego tomu sagi o Danielu Podgórskim i o reszcie policjantów z lipowa czy ma pani w planach napisanie kolejnych tomów ?

Jeszcze w tym roku ukaże się „Dom czwarty”, czyli tom siódmy sagi o Lipowie.

2. Jest Pani wszechstronnie uzdolniona. Pracowała Pani jako nauczyciel, obecnie Pani pisze, w wolnych chwilach biega, spaceruje ze swoim psem, zajmuje się kotem i jeździ konno. A gdzie w tym wszystkim czas dla męża?

Staram się go znaleźć! ?? Mówiąc jednak na serio, bycie partnerem pisarza to ciężki kawałek chleba. Całe szczęście mój mąż jest bardzo wyrozumiały ??

3. Pisze Pani najlepsze polskie kryminały. Jak Pani to robi ?

Bardzo dziękuję za miłe słowa. W Polsce mamy wielu wspaniałych autorów tego gatunku i każdy Czytelnik znajdzie coś dla siebie. Ja piszę takie książki, jakie sama lubię czytać i zawsze staram się stawiać sobie kolejne wyzwania.

4. Dlaczego właściwie pisze Pani kryminały? Skąd zamiłowanie do tego gatunku?

Sama uwielbiam czytać kryminały. Zaczęło się od książek Agathy Christie, które podkradałam mojej babci.

5. Jeździ Pani konno, a z doświadczenia wiem, że nie jest to łatwy sport. Jak przedstawiłaby Go Pani innym osobom?

To sport wymagający, ponieważ zależy nie tylko od nas, ale od naszego partnera – konia. Liczy się doskonałe wyszkolenie zarówno jeźdźca, jak i zwierzęcia oraz to, jak oboje potrafią ze sobą współpracować. Harmonia i zaufanie są kluczem do sukcesu. Ten sport uczy pokory, ale też bardzo wiele daje – przede wszystkim możliwość obcowania z koniem.

6. Wiemy, że pisanie książek nie jest łatwe, szczególnie w tak szybkim tempie. Kto lub co jest motorem napędzającym Panią do pisania?

Jestem właściwie uzależniona od pisania. Najchętniej nie przerywałabym pracy!

7. Czy możemy się spodziewać ekranizacji Pani książek?

Mogę jedynie zdradzić, że prawa do ekranizacji zostały kupione przez dużą firmę producencką. Trzymajcie kciuki!

8. Czym jest dla Pani książka?

Książki to bardzo istotna część mojego życia. Przede wszystkim dlatego, że pisanie zajmuje mi większość czasu, ale też dlatego, że kocham czytać.

9. Czy brała Pani jakieś lekcje z wiedzy policyjnej przed stworzeniem Daniela Podgórskiego i reszty policjantów z Lipowa?

Wszystkie niejasne zagadnienia konsultuję z osobami, które na konkretnej dziedzinie się znają, albo szukam materiałów na dany temat. Pisanie składa się z wielu etapów. Jednym z podstawowych jest zrobienie dobrego researchu i dokumentacji.

10. Pisze Pani kryminały, a jakie książki lubi Pani czytać?

Kryminały! ?? Bardzo lubię też klasykę literatury i fantastykę. Listę książek, które bardzo cenię można znaleźć na moim profilu na Facebooku, w albumie „Lubię to… nawet bardzo”.

11. Czy mąż jest dla Pani wsparciem, podczas, gdy Pani tworzy książkę?

Wielkim! Nie tylko w pisaniu książek, ale we wszystkich kwestiach.


12. Czy zwierzęta odgrywają szczególną rolę w Pani książkach?

Kocham zwierzęta i naturę, więc pojawiają się właściwie w każdej mojej książce. Sama mam psa, kota i dwa konie.

13. Jakie posiada Pani życiowe motto, którym kieruje się we własnym życiu?
 
Staram się cieszyć z każdej chwili i doceniać nawet najdrobniejsze sprawy ??



Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.

sobota, 13 sierpnia 2016

"Idealna" Magda Stachula [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]


Premiera: 17.08.2016




 
 

*Tytuł: „Idealna”
*Autor: Magda Stachula
*Wydawnictwo: Znak literanova
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 390

 

*Ocena: 9/10
*Opis:

 

Anita prawie nie wychodzi z domu. Podgląda ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. To jej okno na świat, które pozwala kontrolować wszystko i wszystkich. I zapomnieć o sypiącym się małżeństwie i dziecku, które bardzo chciałaby mieć. Pewnego dnia w swojej szafie znajduje sukienkę, której nie kupiła. Później szminkę, która jej nie pasuje. Potem wydarza się coś jeszcze…

Ktoś wie o niej wszystko. I powoli realizuje swój plan.

 

 

*Moje odczucia:


Chyba po raz pierwszy sięgam po tak dobry thriller psychologiczny, nie wspomnę już, że książka jest debiutem autorki. Widać, że rodzi nam się kolejna świetna polska autorka, którą należy cenić.

Anita ma męża, jednak do szczęścia brak im dziecka, o które starają się już od dłuższego czasu. Im więcej się starają, i im więcej im to nie wychodzi, tym więcej pojawia się kłótni między małżeństwem. Kiedy ginekolog stwierdza u Anity bezpłodność, ta za wszelką cenę pragnie się z niej wyleczyć. Tylko czy Anita faktycznie jest bezpłodna? Czy ktoś nie próbuje się na niej zemścić i zrobić wszystko, by cierpiała w swoim życiu?


„To okrutne, że niektórym wychodzi to ot tak, spontanicznie, a inni robią wszystko, żeby to osiągnąć, i nic, wciąż brak oczekiwanego rezultatu. Nie ma sprawiedliwości.”

Ile razy w Waszym życiu zdarzyło się spotkać „idealną” osobę? Zastanawialiście się tak w ogóle czy takie istnieją? Osobiście uważam, że nie ma na świecie ludzi idealnych, każdy z nas skrywa w sobie jakąś tajemnicę, której nie chce wyjawić. Każdy z nas popełnia błędy, gdyż nie ma na świecie bezbłędnych ludzi. Zdarzają się jednak osoby, które myślą, iż są idealne, a jeśli na ich drodze pojawia się jakąś przeszkoda, pragną za wszelką cenę zemsty. Czy jednak nieświadoma osoba może zostać ukarana za coś, o czym nie miała pojęcia? Są na świecie osoby, które są psychiczne, i jak sobie coś zaplanują, będą za wszelką cenę dążyć do tego, by ten cel osiągnąć.

Jak zachowalibyście się, gdyby osoba, której bezgranicznie ufacie, wystawiła Was do wiatru? Powierzasz komuś swoje najskrytsze marzenia, a ten ktoś to wykorzystuje i próbuje Cię zniszczyć. Stara się to robić za twoimi plecami, ale ty w końcu odkrywasz prawdę. Co wtedy?

„A potem doznałam szoku. Znałam ją, bardzo dobrze ją znałam, od dawna. A ona znała mnie jeszcze lepiej. Krok za krokiem cofałam się, wciąż nie odrywając wzroku od jej twarzy. Raptem gdzieś pod moimi nogami zaskrzeczał ukryty w zaroślach bażant, krzyknęłam, a ona spojrzała w moim kierunku. Odwróciłam się i zaczęłam biec, nie zważając na uderzające mnie w twarz wyschnięte łodygi. Uciekałam, by ocalić siebie.”


Na każdym kroku naszego życia, może czaić się ktoś, kto będzie próbował wgryźć się w nasz umysł i sprawić, byśmy sami myśleli, iż coś z nami jest nie tak. Kiedy wszystko w koło staje przeciw nam, nic się nie układa, powoli sami zaczynamy myśleć, że faktycznie może coś z nami jest nie tak. Nie dajemy się jednak zwieść, pozory czasem mylą.


Dzięki autorce, mamy możliwość doskonałego zagłębienia się w psychikę bohaterów. Czytając książkę, towarzyszą nam wszystkie z możliwych emocji. Brawo za tak dobre wykreowanie postaci i brak ich przerysowania. Za świetną fabułę oraz styl, za trzymanie czytelnika w napięciu i nie pozwolenie, by szybciej rozwikłał zagadkę.

Jestem zachwycona książką, to naprawdę wspaniały debiut, który nie pozwoli się od siebie oderwać, dopóki nie dobrniemy do końca. Mnóstwo intryg, tajemnic i próba zrobienia z normalnego osoby jakiejś psychicznej nie pozwoli nam nawet na odrobinę nudy. Będziemy w napięciu oczekiwać kolejnych zdarzeń, zastanawiając się czym teraz zadziwi nas autorka.

Z całego serca polecam tę powieść i już czekam na kolejne.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak literanova



Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

czwartek, 4 sierpnia 2016

"Wiatr wspomnień" Dorota Schrammek



 
*Tytuł: "Wiatr wspomnień"
*Autor: Dorota Schrammek
*Wydawnictwo: Szara Godzina
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 250
 
*Ocena: 8/10
*Opis:

Pobierowo latem tętni życiem. Do poznanych już wcześniej bohaterów pobierowskiej trylogii dołączają nowi. Jakie skrywają sekrety? Czy przeszłość zdominuje to, co tu i teraz?
Wiatr wspomnień jest wielowątkową, refleksyjną opowieścią o zwykłych ludziach, zaufaniu i marzeniach. To, że miłość jest lekarstwem dla duszy, nie dla każdego staje się oczywiste. A los lubi płatać figle...
Dorota Schrammek w swych powieściach prezentuje różne postawy ludzkie, motywy podejmowanych decyzji, a przede wszystkim podpowiada Czytelnikom, co i jak warto zmienić, aby życie było bardziej udane i szczęśliwsze.

 
*Moje odczucia:
 
Dorota Schrammek po raz kolejny zachwyciła mnie swoją powieścią. Mamy czas wakacji, a więc uważam, że książka o Pobierowie w sam raz nadaje się na ten właśnie okres. Czytając mamy ochotę przenieść się do miejsca akcji i brać czynny udział w tym co się tam dzieje, a przynajmniej obserwować wszystko z boku.
 
Ponownie spotykamy się z bohaterami wcześniejszych tomów, ale pojawią się i nowi, którzy umiejętnie skrywają sekrety. Autorka napisała powieść wielowątkową, ale bardzo życiową. Każda sytuacja mogłaby spotkać również i nas. Mamy możliwość śledzenia bardzo realnych wątków, zastanowienia się jak my byśmy się zachowali w danej sytuacji.
"Jak można nie robić nic i być szanowanym? On, Woźnica, co rusz wychodzi z jakąś inicjatywą, a wszelkie uwagi i zastrzeżenia zawiera w listach, które tak chętnie składa w odpowiednich urzędach. Cała estyma jemu powinna się należeć! Ten Widacki nie robi przecież kompletnie nic! I jeszcze miałby sołtysem zostać? Niedoczekanie!"
W tej książce znajdziemy dosłownie wszystko, poczynając od przyjaźni, miłości, poprzez umiejętności przebaczania, kończąc na intrygach i haniebnych czynach. Przede wszystkim jednak nauczymy się jak odnajdywać własne szczęście.  Książka jest niezwykle ciepła oraz emocjonalna.
"Nie mógł się powstrzymać. Dłoń sama skierowała się do podbródka, podniosła głowę do góry, a usta odszukały usta. Spijał z nich słoną wilgoć. Początkowo biernie poddawała się pieszczocie, aby po chwili zareagować na nią z odpowiednią mocą. Pocałunki stały się gwałtowne i władcze, by po jakimś czasie stonować siłę, stawiając na czułość i delikatność."
Należy pochwalić autorkę za świetny, wręcz wciągający styl narracji, za barwne i różnorodne postacie. Przy tej książce nie ma czasu na nudę, gdyż wciąż coś się dzieje. Bohaterowie napotykają życiowe przeszkody, które starają się zwalczyć. Udowadniają, że dobro tkwi w każdym z nas, jednak czasem potrafi być skrzętnie skrywane.
"Jak to jest, że stają nam na drodze nieoczekiwane osoby, z którymi w jakiś sposób łączy nas potem los? To, co dajemy, powraca."
 
Wiatr wspomnień to doskonała lektura dla każdego z nas, ponieważ pozwoli nam spojrzeć na samego siebie z boku i przeanalizować własne zachowanie. Czy aby w naszym życiu zawsze postępujemy słusznie? Czy każdego człowieka oceniamy należycie? Jak ma wyglądać nasze szczęście?
Gorąco zachęcam do lektury, nie tylko Wiatru wspomnień, lecz całej trylogii.  


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz

 
 
 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

środa, 3 sierpnia 2016

Wywiad z Dorotą Schrammek


Wspólnie  z Claudią z Zaczytanej zapraszamy na pierwszy wywiad w miesiącu sierpień, który przeprowadziłyśmy z ....



Dorota Schrammek - Od lat publikuje opowiadania i reportaże w pismach kobiecych. Mieszka nad Bałtykiem, w Pobierowie, z trójką dzieci i mężem Maciejem. Najlepiej czuje się w domu pochłonięta obowiązkami rodzinnymi i pracą. Pisze, gdy domownicy śpią. "Stojąc pod tęczą" to jej debiut powieściowy.



1.        Jak powstała pierwsza część trylogii o Pobierowie?

Pod wpływem impulsu J Mój debiut – „Stojąc pod tęczą” – przeczytała mieszkanka Pobierowa, której nie znałam. Większość czasu spędzała w szpitalach, na leczeniu choroby nowotworowej. Pisała do mnie maile z lecznicy. Podobała jej się moja książka, ale marzyła o powieści, ukazującej w satyryczny sposób polską wieś. Coś jak książkowy film „Kogel – mogel”. Tydzień później ta pani już nie żyła, a ja czułam się … zobowiązana napisać taką powieść, jakby dla niej. I tak narodziły się „Horyzonty uczuć”. Nie przypuszczałam, że po pierwszej części napiszę kolejne. Namówił mnie do tego mój wydawca.



2.       Jak udaje się Pani pogodzić bycie matką, żoną i pisarką?

Czasami wydaje mi się, że nie godzę tych ról… Na pewno jest to bardzo trudne. Staram się być przede wszystkim dobrą matką, ale nie nadopiekuńczą. Moje dzieci muszą być bardzo samodzielne. Odkąd zadebiutowałam, mam wiele spotkań z czytelnikami w bibliotekach i domach kultury, czasami kilka dni pod rząd. Rodzinką zarządza wtedy mój mąż. Maciej jest inżynierem i też ma swoje biuro w domu. Kiedy ja wracam, wyjeżdża on – oczywiście wtedy, kiedy musi.



3.       Wiemy, że marzy się Pani kawiarenka literacka nad Bałtykiem. Planuje Pani spełnić swoje marzenie?

Tak! Marzenie to jeszcze bardziej mnie nurtuje, czyli wnet wezmę się za jego spełnianie. Bo marzenia to nic innego jak cele z terminem wykonalności ;-) Chcę mieć takie miejsce w Pobierowie, w którym będą królowały książki – nie tylko moje, naturalnie. Miejsce, gdzie będą spotykać się pasjonaci książek i rozmów o literaturze. Będzie tam można także spotkać samych autorów.



4.       Niedawno wyszła trzecia część trylogii Pobierowskiej „Wiatr wspomnień”. Czy cieszy się Pani, że tak szybko została przyjęta przez Pani czytelników?

Oczywiście, że tak! Nie ma dla autora nic przyjemniejszego nad statystyki sprzedaży i świadomość, że powieść podoba się tysiącom osób J Mam nadzieję, że z każdą kolejną powieścią będzie ich przybywać.



5.       Czy ma Pani plany już na kolejną książkę?

Mam planów na kilka kolejnych książek i nadzieję, że znajdę czas, aby w nich przekazać czytelnikom to, co mi chodzi po głowie i w duszy gra.



6.       W 2013 roku była Pani laureatką konkursu „Blogowych bajek” zorganizowanego przez Zieloną sowę i Onet. Jakie to uczucie być wyróżnioną?

Dziwne, szczególnie wtedy, gdy zapomina się o konkursie, na który człowiek wysłał jedną, jedyną bajkę, jaką w życiu napisał. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Jakoś nie rajcuje mnie podglądanie rywalizacji, sprawdzanie, ile osób bierze udział w konkursie czy miejsce, które w danym momencie zajmuje się. I tak najbardziej istotny jest wynik końcowy.



7.       Czy jest Pani zadowolona ze swoich celów, które postawiła sobie Pani w pierwszej połowie roku?

Tak, prawie wszystkie cele plus kilka dodatkowych, zostało spełnionych. Z przerażeniem patrzę na kalendarz i stwierdzam, że zostało tylko pięć miesięcy tego roku. Niektóre plany trzeba będzie przesunąć na dalsze lata.



8.       Jak Pani zaczęła swoją przygodę z pisaniem?

Trzynaście lat temu posłałam swoje opowiadanie do tygodnika „Rewia” i zostało przyjęte do druku. A potem kolejne i kolejne… Jedna redaktorka polecała mnie kolejnej i tak po pewnym czasie współpracowałam z kilkoma redakcjami w kraju. Obecnie piszę opowiadania sporadycznie, skupiłam się na pisaniu książek.



9.       Czy ma Pani ulubioną postać literacką?

Nie.



10.   Co denerwuje bądź czego Pani nie lubi u innych?

Nie lubię braku punktualności, pseudo-pokory i dwulicowości.



11.   Czy pisząc lubi Pani mieć obok siebie np. filiżankę ulubionej herbaty czy może coś słodkiego?

W trakcie pisania nie jem, od czasu do czasu parzę kawę. Natomiast gdy wyrobię dzienną normę znaków, na zakończenie dnia pozwalam sobie na lampkę czerwonego wina.



12.   Co lubi Pani robić w wolnych chwilach?

Czytam, spaceruję z dziećmi, gramy w planszówki… Moje wolne chwile są głównie związane z moimi pociechami.



13.   Czy jest takie miejsce na świecie, do którego lubi Pani często wracać, z którym wiążą się szczególne wspomnienia?

Moje rodzinne strony, urokliwa gmina Wałcz, pełna zieleni, lasów i jezior. To miejsce, z którym mam wspaniałe wspomnienia, nadal łączą mnie przyjaźnie i bardzo często tam wracam.

 
Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.

wtorek, 2 sierpnia 2016

"Lida" Aleksander Jurewicz

 
 
*Tytuł: "Lida"
*Autor: Aleksander Jurewicz
*Wydawnictwo: Latarnia
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 117
 
 
*Ocena: 8/10
*Opis:

Białoruś najpierw polska, potem sowiecka, jeszcze później niemiecka, a na końcu znowu sowiecka. Podeptana, zdruzgotana, wyjałowiona, zgorzkniała. A mimo to, dla kilkuletniego Alika, zmuszonego wraz z rodzicami w 1957 roku, do wyjazdu do nieznanej, komunistycznej Polski, najcudniejsze miejsce we wszechświecie. Gdzie wszystko jest inne, wyjątkowe, lepsze – ludzie, krajobrazy, język, smaki, zapachy.

I o tej baśniowej niemalże krainie jest LIDA – jedna z najważniejszych książek, wydanych po 1989 roku. Jesteśmy tu z Autorem, którego słowa sprawiają, iż podążamy za nim zafascynowani tym wszystkim, co ukształtowało Aleksandra Jurewicza. Trochę zazdrośni, trochę smutni, trochę szczęśliwi, ale przede wszystkim oczarowani tym wszystkim, co emanuje ze słów LIDY.


*Moje odczucia:

Aleksander Jurewicz napisał powieść bardzo emocjonującą. Opowiada o tęsknocie za tym co utracone i co już nie powróci. Czy zdarzyło Wam się kiedyś wyjechać z miejsca, które myśleliście, że już na zawsze będzie Waszym domem? To spotkało Alika, pięcioletniego chłopca, który jest głównym bohaterem książki. Dostrzegamy świat jego oczami, ból i smutek z powodu przymusu opuszczenia miejsca zamieszkania. Z Białorusi wyjeżdża do Polski. Nowe miejsce, brak akceptacji ze strony innych dzieci, to spotyka go w nowym miejscu.
"Dlaczego więc ja? W czym byłem podobny, że mówiono tak na mnie z odrazą i niechęcią? Nigdy nie pozwolili mi pograć, zawsze zabrakło dla mnie pary, mój kij do palanta wydawał im się niedobry i któryś z nich łamał go na swoim kolanie i rzucał mi pod nogi: - "Idź ty, kacap..." - odpychali, czasami ktoś mocniej uderzył w plecy albo kopnął."
Jak kilkuletnie dziecko ma sobie poradzić z taką sytuacją? Choć wyjechał z rodzicami tęskni na bliskimi, za tym co zostało tam, gdzie jego serce. Dlatego, kiedy jest już dorosły postanawia wrócić nie tylko do wspomnień, ale również do ukochanego kraju. Zastanawia się czy wszystko będzie takie samo jak wtedy kiedy był małym dzieckiem. Ile od tego czasu się zmieniło?

Lida to niezwykła powieść o tęsknocie, tęsknocie za ciepłem rodzinnego domu. Autor w piękny sposób przekazał swoje emocje, które da się odczuć na każdej stronie powieści. Książka nie jest łatwa w odbiorze, gdyż wpleciona została mowa kresowa, którą mnie osobiście ciężko się czytało. Potrzeba całkowitego skupienia, by oddać się lekturze. Pojawiają się w niej również wiersze.

Zapewne każdemu z Was chociaż raz zdarzyło się poznać osobę, która musiała opuścić swoje miejsce na ziemi, albo przynajmniej znalazła się w nowym otoczeniu i spotkała się z brakiem akceptacji ze strony innych osób? A może sami znaleźliście się wśród takich, którzy dokuczali takim osobom? Zastanawialiście się, jak taka osoba się czuje? Co przeżywa? Ile już musiała doświadczyć? Nie dość, że los ją zmusił do opuszczenia domu, to jeszcze w nowym zamiast móc się zaaklimatyzować, walczy z szyderczości innych osób. A co by było, gdybyśmy to my znaleźli się na jej miejscu? Czy byłoby nam miło? Nie sądzę. Nie należy oceniać człowieka po wyglądzie, każdemu należy dać szansę na normalne życie, bo każdy na taką szansę zasługuje.

Lida została uhonorowana rok po wydaniu nagrodą Czesława Miłosza, co wcale mnie nie dziwi, gdyż w pełni na tę nagrodę zasługiwała. Wierzcie mi, że to niezwykle wartościowa książka, do której przeczytania jak najbardziej Was zachęcam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję
 
 

Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę. 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

"Kalejdoskop wspomnień" Gaja Kołodziej



 
*Tytuł: "Kalejdoskop wspomnień"
*Autor: Gaja Kołodziej
*Wydawnictwo: Muza SA
*Rok wydania: 2016 (08.06)
*Ilość stron: 287
 
 
*Ocena:  8/10
*Opis:

Uciekamy, całe życie uciekamy przed swoimi strachami i szukamy szczęścia, zamykając oczy na to, że najczęściej jest ono tuż obok. Martwimy się na zapas, tęsknimy za nieosiągalnym, tworzymy niepotrzebne scenariusze, zagłuszamy głos serca. Ale czasami przeznaczenie nie pozwala nam po raz kolejny popełnić tego samego głupiego błędu i zmusza nas do pójścia ścieżką, na końcu której znajdziemy to, co znamy tak dobrze.
 
W życiu Anieli było zbyt dużo smutku, samotności i rozczarowań. Uciekała od świata, obwiniając bliskich za przeszłość. Dopiero, gdy straciła matkę, a mozolnie zbudowany świat zachwiał się w posadach, zrozumiała, że nic nie zależy wyłącznie od niej. Stojąc nad przepaścią pojęła, że siła człowieka tkwi w jego odwadze. A szczęście przybiera często postać kogoś bardzo dobrze znanego...
 
 
*Moje odczucia:
 

Muszę przyznać, że Gaja Kołodziej swoją powieścią skradła moje serce. Nie zawsze jest łatwo pisać powieści dotyczące ludzkiej przemijalności, śmierci i cierpienia. Czytając tę powieść, od razu naszły mnie refleksje dotyczące osób, które mnie już opuściły, a za którymi wciąż czuję tęsknotę. Ludzie rodzą się i umierają, taka jest kolej rzeczy. Lecz jak pogodzić się z odejściem osoby najbliższej? Każdy z nas ma prawo do żałoby, do smutku i cierpienia, każdy z nas też inaczej to przeżywa.
"Miłość chwyciła mnie w objęcia, zanim nauczyłam się chodzić, przez lata rozwijała się, dojrzewała, przekształcała, aż stała się obsesją. Miłość szalona, porywcza, bezmyślna i zaborcza. Miłość ślepa i głucha, nierzeczywista, odrealniona. A jednocześnie absolutna, bezwarunkowa, bezgraniczna, niezniszczalna, niewzruszona i dogłębna. Miłość od zawsze i na zawsze, która pęta, dusi i więzi. Miłość, która dodaje sił i skrzydeł, unosi ponad gwiazdy i zabiera w podróż nadświetlną. Miłość, która niespełniona płacze krwawymi łzami, niewoli myśli i pragnienia. Sprowadza bezbrzeżną tęsknotę, której ani czas, ani dystans nie ukoi..."
 
Główną bohaterką powieści jest Aniela, dziewczyna, która mogłoby się zdawać, że poniekąd jest egoistyczna. Jednak z każdą odsłoną jej wspomnień, przekonujemy się, że wcale taka nie jest. Los okrutnie ją doświadczał i po kolei zabierał z tego świata osoby, na których najbardziej jej zależało. Jak poradzić sobie, kiedy budzisz się pewnego dnia i uświadamiasz sobie, że jesteś całkiem sama? Że z rodziny oprócz ciebie nie pozostał już nikt?
Aniela od zawsze podkochiwała się w Adrianie, lecz oboje nie mogli się porozumieć co do swoich uczuć. Będziemy się mogli o tym przekonać, czytając każde wspomnienie.
"Lecz najwyraźniej oboje byliśmy na swój sposób ślepi. On nie widział, że moja miłość do niego jest nieco innej natury, a ja nie zauważyłam, że on kochał mnie tak mocno, iż gotów był poświęcić dla mnie życie. To było tak niedorzeczne, że aż śmieszne."
 Kiedyś Aniela wciąż uciekała przed Adrianem, myśląc, że jemu na niej nie zależy. Kiedy po latach wróciła do Polski, los od razu okrutnie ją doświadczył, gdyż jej matka zginęła w wypadku jadąc po nią. Po tym wydarzeniu jej oparciem okazał się nikt inny jak Adrian, na którego wciąż mogła liczyć.
 
Autorka uświadamia nam jak ważne jest, by umieć sięgać po to, czego się chce. Że ucieczka przed własnymi emocjami nie jest najlepszym rozwiązaniem. Bo ileż można uciekać? Ale przede wszystkim daje nam do zrozumienia jak kruche jest życie ludzkie.
"-Wiesz, na czym polega sekret życia? - Pokręciłam głową ciekawa definicji. - Zrozumieć, czego się chce, a potem odważyć się po to sięgnąć."

W książce spotykamy się z narracją pierwszoosobową, która zdecydowanie do mnie przemówiła. Bohaterowie książki są świetnie wykreowani, wręcz mogłam wyobrazić sobie, że siedzę obok nich i obserwuję wszystko z boku. Adrian to niezwykle opiekuńczy człowiek, natomiast docinki Anieli, które zawsze miała na końcu języka momentami potrafiły mnie rozbawić do łez.

Kalejdoskop wspomnień to niezwykle interesująca pozycja na rynku wydawniczym. Sprawiła, że na nowo ożyły we mnie wszystkie wspomnienia o tych, których już w moim życiu zabrakło. Na każdego z nas kiedyś przyjdzie czas. Mówią jednak, że czas leczy rany. Ci co odeszli będą dla nas żywi, tak długo jak nasza pamięć o nich będzie żywa. Samotność, cierpienie i śmierć to główny temat tej powieści. Jednak nie zabraknie również miłości, takiej, która pojawiła się już we wczesnych latach dzieciństwa i przetrwała wiele lat, by w końcu mogła się połączyć w jedną całość.

Gorąco zachęcam do przeczytania tej niezwykle cennej powieści.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




 Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.